Moja pierwsza miłość

Dorota była motorem wszystkich moich działań – wspomina Dariusz Michalczewski. Byli rówieśnikami, ich rodziny mieszkały w sąsiednich blokach na ul. Kołobrzeskiej. Jako dzieci mogli się bawić w tej samej piaskownicy. Dariusz miał 14 lat, gdy po raz pierwszy zwrócił uwagę na swoją śliczną, jasnowłosą sąsiadkę. Chodzili do tej samej szkoły, do równoległych klas. Ojciec Doroty, marynarz, przywoził z rejsów zachodnie ciuchy, walkmany, kosmetyki. Wszystkie te gadżety, które za czasów „komuny” były wyznacznikami wyższego statusu materialnego. „Dorota – wspomina Michalczewski – pochodziła z innego świata. W tym świecie nie było alkoholu, bójek, nawet głośnych słów.

Wyniesione z rodzinnych domów wzorce zachowań, aspiracje, style życia okazują się dla Dariusza i Doroty nie do pogodzenia. Rozstają się na trzy lata. Gdy mają po 17 lat, znowu zaczynają ze sobą chodzić. Przez ten czas Dariusz stał się znanym bokserem, jeździł za granicę, zaczął inaczej się ubierać. Rozpoczyna się ich wielka miłość.

„Obojętne, czy jej rodzice byli w domu, czy też nie, Dorota prawie pożerała mnie już na progu, popychała w kierunku rodzinnej kanapy i tuliła się do mnie. Właściwie nigdy nie mam dość czułości. Jestem idealnym typem dla każdej uczuciowej kobiety. A Dorota kochała mnie w sposób, którego nie potrafię opisać”. No i stało się: Dorota zachodzi w ciążę. Oboje mają w tym momencie po 18 lat. Dorota stawia sprawę jasno: jeśli Dariusz jest prawdziwym mężczyzną, musi wystarać się o mieszkanie. Klub „Stoczniowiec”, w którym Michalczewski od wielu lat boksuje pod okiem wujka Baranowskiego, nie ma odpowiednich dojść, aby od ręki załatwić przydział mieszkania. Michalczewski, jako świeżo upieczony mistrz Polski, wyjeżdżą do Danii na Mistrzostwa Europy. Przywozi stamtąd brązowy medal. Wracając z Kopenhagi, ma już uzgodnione przejście do klubu „Czarni” Słupsk. Wuj Józef, który czeka na lotnisku, jest zaszokowany widząc, jak Dariusz odjeżdża samochodem prezesa ze Słupska. „Czarni” dali Michalczewskiemu trzypokojowe mieszkanie, samochód Wartburg, półtora miliona zł gotówką i 100 tys. zł stałej pensji. Pięć razy więcej niż wówczas zarabiał prosty robotnik. Kilka dni po przeprowadzce do nowego mieszkania Dorota pojechała do Warszawy i kupiła sobie pierwsze prawdziwe futro. Kolejny wyznacznik wyższego statusu.

Michał, pierwszy syn Michalczewskich, urodził się w styczniu 1987 roku. Dariusz odbywał w tym czasie służbę wojskową. Przepustkę otrzymał z takim opóźnieniem, że nawet nie zdążył odebrać Doroty ze szpitala.

Spis treści:

https://www.slawomirwolniak.pl/dariusz-michalczewski-krol-manhattanu-cz-1/
https://www.slawomirwolniak.pl/dariusz-michalczewski-krol-manhattanu-cz-2/
https://www.slawomirwolniak.pl/dariusz-michalczewski-krol-manhattanu-cz-3/
https://www.slawomirwolniak.pl/dariusz-michalczewski-krol-manhattanu-cz-4/
https://www.slawomirwolniak.pl/dariusz-michalczewski-krol-manhattanu-cz-5/
https://www.slawomirwolniak.pl/dariusz-michalczewski-krol-manhattanu-cz-6/

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Po godzinach

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Podobno mamy kryzys… MultiBank

Co trzecia placówka MultiBanku należy do franczyzobiorcy. Jak informuje centrala banku, sz…